Nasz pierwszy sześciotysięcznik - Huayna Potosi!
July 8, 2010 11:51 pm 59. BoliviaW koÅ„cu siÄ™ staÅ‚o. Huayna Potosi Polisz Ekspediszion… Kuba, jako jedyny majÄ…cy doÅ›wiadczenie wysokogórskie zostaje mianowany szefem wyprawy - cel HUAYNA POTOSI - 6088 m npm. ZaÅ‚ożenia - ruszamy sami, bez żadnych agencji i przewodników, wszyscy idziemy bez żadnego doÅ›wiadczenia wysokogórskiego (oprócz Kuby) i bez kondychy, Å›pimy w namiotach i wszyscy zdobywamy szczyt 3 dnia. Generalnie Huayna Potosi jest uważane za jeden z Å‚atwiejszych szeÅ›iotysiÄ™czników na Å›wiecie.. chociaż momentami byÅ‚o naprawdÄ™ ostro. W La Paz wypożyczamy caÅ‚y sprzÄ™t górski czyli raki, czekany, liny, karabinki, buty, Å›piwory itd. Póżniej robimy zakupy jedzenie - owsianka, makaron i czekoladki! Ruszamy w piÄ…tkÄ™ - peÅ‚en spontan Marty i Bartka, Kuba i my. CaÅ‚y sprzÄ™t pakujemy na nasze maszyny. I obÅ‚adowani jedziemy na przelÄ™cz passo Zongo, skÄ…d zaczniemy trek na szczyt. 2 godziny jazdy, niecaÅ‚e 50 km od La Paz. Maszyny parkujemy przy jednej z chatek za niewielkÄ… opÅ‚ata.



StamtÄ…d już tylko mamy pod górkÄ™. NiecaÅ‚e 1400 m przewyższenia i bÄ™dziemy na szczycie. Pierwszy obóz rozbijamy na wysokoÅ›ci 5,130 m npm. Drugiego dnia wchodzimy już na lodowiec. ZakÅ‚adamy raki, szybki instruktaż Kuby i w sumie pół godziny zajmuje nam obczaić naukÄ™ chodzenia w rakach. Kolejny obóz rozbijamy (chyba) w campo Argentino, gdzieÅ› na wysokoÅ›ci 5,700 m npm. Miejsce wydaje siÄ™, caÅ‚kiem, caÅ‚kiem, chociaż nastÄ™pnego dnia od mijajÄ…cych nas przewodników sÅ‚yszymy, że w tym miejscu, gdzie spaliÅ›my istnieje duże zagrożenie lawinowe! Widoki sÄ… bajkowe… Wieczorem zjadamy makaron z sardynkami, topimy Å›nieg (woda) i zaraz po zmierzchu chowamy siÄ™ w namiotach, bo zimnooooooo!! W nocy jest jakieÅ› -15C.



Atak szczytowy. Pobudka o 2 nad ranem. W namiotach gotujemy gorÄ…cÄ… herbatÄ™ z “liÅ›ci coki” na rozgrzanie i soroche (chorobÄ™ wysokośćiowÄ…), nakÅ‚adamy na siebie wszystko co mamy, plus dodatkowo raki, czekany, uprząż i liny. Wiążemy siÄ™ linÄ…, dzielÄ…c siÄ™ przy tym na dwie grupy - Kamil wiąże siÄ™ z Bartkiem, a Kuba z MartÄ… i IzÄ…. Ruszamy… JakieÅ› 3-4 godzinki wolnego marszu i powinniÅ›my być na szczycie. ZaczynajÄ… siÄ™ strome podejÅ›cia, prawie 60 st nachylenia, trzeba trochÄ™ popracować czekanem, pierwsza zadyszka, bóle gÅ‚owy, zawroty gÅ‚owy, chwilowe utraty oddechu. Nie jest Å‚atwo…Wysokość, ponad 5,700 m npm to już strefa Å›mierci dla czÅ‚owieka, z tym nie ma żartów… Co jakiÅ› czas przybywajÄ… szczeliny. Idziemy bardzo wolno, co jakis czas siÄ™ zatrzymujÄ…c. MÄ™czymy siÄ™ cholernie, szczególnie kobitki





Åšwit zastaje nas jeszcze przed samÄ… graniÄ… szczytowÄ…. GraÅ„ szczytowa to koszmar szczególnie dla Izy. Blokada psychiczna, lÄ™k wysokoÅ›ci, pozostaÅ‚a cześć ekipy znosi to lepiej. Do szczytu pozostaje jakieÅ› 100 metrów, graÅ„ lodowoskalna, Å›cieżka o szerokoÅ›ci nie siÄ™gajÄ…cej wiÄ™cej niż 40 cm, po obu stronach kilkuset metrowa przepaść w dół. Wszyscy idziemy bardzo uważnie, Kuba w poÅ‚owie drogi mówi że, to wÅ‚aÅ›nie na tej grani notabene zginÄ…Å‚ Polak kilkanaÅ›cie lat temu. Jednak wszyscy zdobywamy szczyt… niesamowita euforia i nieziemskie krajobrazy dookoÅ‚a. Teraz tylko pozostaje zejść na dół…


Po niecałej godzinie marszu dochodzimy do naszego obozu. Wrzucamy co nieco na żołądek, zwijamy obozy i ruszamy na dół. Do refugio dochodzimy poznym popołudniem, a do La Paz dojeżdżamy jeszcze tego samego dnia wieczorem. W Brosie padł akumlator, zapala na popych.
Niesamowita przygoda i nowe doświadczenie, mega wysiłek fizyczny i psychiczny. Ale udało się!
I tak minÄ…l trzeci tydzieÅ„ w La Paz. Miasto wiÄ…ga….ale jutro już bÄ™dziemy siÄ™ stÄ…d zwijać na północ.
Kuba zmontowaÅ‚ filmik z wyjazdu….
A poniżej kilka fot z La Paz…



Michał :
Date: July 9, 2010 @ 7:40
Ale daliscie czadu!!!!
Ktos z Was znal droge, czy szliscie po sladach? U nas, w grupie zorganizowanej, wymiotlo po drodze polowe ludzi, a przeciez i tak pierwsza noc aklimatyzowalismy sie w tym pierwszym schronisku.
Mieliscie fantastyczne widoki, cudne.
Szczerze gratuluje odwagi i realizacji.
A koncowa gran jest naprawde budzaca respekt…
pozdro600
Michal
MarcinW :
Date: July 9, 2010 @ 14:14
Jak zwykle pojechaliście dalej niż chcieliście na początku
Izo, gratulujÄ™ odwagi!
Pozdrawiam
Marcin z Gdańska
PS.
W PLu upały >35C, ale pewnie Wy to macie prawie codziennie.
singapore2poland :
Date: July 9, 2010 @ 16:31
Michal, nie, nie, nikt z nas nie znal drogi, ale z tym nie bylo problemu, bo tam jest wychodzona tzw. autostrada:-)
koncowa gran to faktycznie masakra jest! pozdro wielkie:-)
Luca :
Date: July 14, 2010 @ 14:35
Nieee, no zwiedzacie wszystko co popadnie.
Nawet górom nie przepuścicie.
Teraz to już wam chyba łódź podwodna została do zwiedzania dna morza he he.
Pozdro.
Luca
marumaru :
Date: July 21, 2010 @ 11:03
link do filmiku… http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=13190913
plakac mi sie chce jak czytam Wasze notatki
kate :
Date: July 22, 2010 @ 18:51
super czadzik!!!!pozdrowionka….
xxx
gabi :
Date: August 3, 2010 @ 6:10
ale super!!!! bardzo gratuluję i strasznie żałuję, że nie mogło być nas z Wami. No ale zawsze zostają wulkany w Ekwadorze