Maroko cd.
October 10, 2009 7:29 pm 51. MoroccoKilka dni temu dotarlismy do Casablanci. Ulokowalismy sie w tanim hoteliku w centrum. Dosyc atrakcyjne polozenie, z mnostwem komunistycznych barow dookola. Jak na kraj muzulmanski jest duzy wybor. Co prawda klientela w barach to glownie starszyzna. Afryka Twin juz spakowana. W pewnym momencie, rozwazalismy opcje wyslania Afryki Twin stakiem nie z Maroko, tylko z Europy, ale bylyby to niepotrzebne koszty, typu zielona karta, prom itd. Probowalismy jak najwiecej spraw zalatwic sami, bez pomocy agenta. Wiadomo, za wszystko slono sie placi, ale bez znajomosci francuskiego, nawet najprostsze rzeczy wydaja sie byc skomplikowane. Generalnie duzo pieczatek, papierow i wrzaskow. Access, chociaz krotko dystansowiec, od Togo zrobil 10tys km. Po za tym, ze kilka rzeczy odpadlo, nie mial zadnej wiekszej awarii. Chinczyk, dzieki pomocy Alberta Gryszczuka (dakar.pl) zostanie przetransportowany do Polski. Do konca, nie wiemy czy uda sie to zalatwic w taki sposob, bo prawo marokanskie jest dosyc smieszne. Iza powinna wyjechac z Maroka razem z motorem, bo tak wjechala, a transferow na inna osobe nie mozna robic. Wiec zobaczymy co z tego jeszcze wyjdzie…

A co bylo wczesniej. W Marakeszu bylismy kilka dni. I bez zadnej rewelacji. Jak dla nas zbytnio turystyczne. Nie planujemy tam wrocic. Po tych afrykanskich dzunglach i pustkowiach Maroko wydaje sie byc monotonne.
Z Marakeszu pojechalismy posmigac troche w Atlasie Wysokim.


Dalej z Tagounite pomknelismy piaszczystym pistem do Taouz wzdluz granicy z Algeria. Pikne widoki, latwy off-road, troche piaszczystych wydm i ogromna przestrzen. Ludzie choc przyzwyczajeni juz do turystow, to i tak zapraszali nas na czaj i inne przysmaki marokanskie.


Z Taouz pojechalismy przez Merzouga (fajne wydmy) w strone Fez. Na przeleczach ponad 2000m npm lalo, nawet byl snieg i zimmnnno. A my kompletnie bez zadnych rekawiczek:)
U Mohammeda na herbatce…

Fez podobal sie nam duzo bardziej niz Marakesz. Nie ma juz tylu turystow i naciagaczy co w Marakeszu. Zwiedzilismy klimatyczna medyne i zobaczylismy robiace wrazenie (w tych czasach) garbiarnie.


Dalej byl Rabat. Zatrzymalismy sie na kilka dni u marokanczyka Amine z hospitalityclub. Dostalismy miejsce do spania na werandzie, marokanskie wino i potrawe tajin. Zawitalismy rowniez w Ambasadzie RP, aby wyrobic nowe tymczasowe paszporty. Pojechalismy odstawic Accessa w hotelu jakies 350 kilometrow od Rabatu. A stamtad, juz na jednym moto wrocilismy do Casa. Kamil twierdzi, ze byly to ostatnie kilometry Afryki, bo silnik zaczal sie niezle dusic… W Rio bedziemy robic generalny serwis. Zalatwienie formalnosci z Afri zajelo nam kilka dni. Ale bieganiny bylo od rana do wieczora. Teraz, to my musimy sie jakos przedostac do Las Palmas, a stamtad jachto-stopem przez Atlantyk. Odezwiemy sie za jakis czas, pewnie jak bedziemy juz na dwoch kolkach.
PS. W galerii sa nowe foty z trasy Angola - Maroko. Udzielilismy rowniez wywiadu dla Krakow Post, wiec zapraszamy do wersji online (in english ) http://www.krakowpost.com/article/1613
pozdro,
sylwo2 :
Date: October 11, 2009 @ 2:16
w tym tygodniu pokazalem Wasza stronke pewnej dziewczynie z Etiopii ktora akurat byla moja klientka. Ona prowadzi agencje promujaca wszystko co afrykanskie, jest po prostu takim ambasadorem Afryki w jUeS pomijajac oczywiscie to ze lubi wszystko co polskie i bardzo jej sie spodobal Wasz trip. tak 3mac bo pozytywnie dzialacie na ludzi!!
serdeczne pozdrowienia. S.
dana :
Date: October 11, 2009 @ 9:31
To czekamy z niecierpliwoscia na nowe wiadomosci,zyczymy wam powodzenia i wytrzymałosci,pozdrawiamy,pa,pa
dana :
Date: October 11, 2009 @ 9:52
Udało mi sie przetlumaczyc ten artykuł,bardzo ciekawy,bardzo interesujacy,polecam!!
Luca :
Date: October 12, 2009 @ 13:23
Tak myślałem, że z wysyłką chińczyka do Polski mogą być problemy ale pieniądze powinny nieco pomóc w interpretacji przepisów.
Co do Afryki to koniecznie należy jej się przegląd a może nawet mały remoncik silnika bo nawet najwytrwalszy motocykl kiedyś przestaje dawać radę. Do tej pory spisywała się wyśmienicie i zapewne jeszcze sporo kilometrów przejedzie ale gruntowny przeglądzik obowiązkowo.
Pozdrawiam i trzymam kciuki
P.S.
Na jednym z fotek na pustyni stoi sobie komarek. On sobie tak sam po prostu stał, bez właściciela?
Jay Wright :
Date: October 14, 2009 @ 16:12
It’s October 14th and we’re back in Casablanca if you’re still here.
Also, there was a 200 Mauritanian Ouguiya bank note in the lonely planet guide you gave us. 200? Does that make us rich?
Jay & Darlene
MaG :
Date: October 18, 2009 @ 12:08
Cześć,
Niewiarygodne jaki świat jest mały! Mijaliśmy Was w dolinie rzeki Ziz, gdzieś między Er Rachidią a Midaltem. My byliśmy białym Landruiserem, jak zobaczyłem z przodu AT a z tyłu dziwnego chinola to nawet mrugnąłem ze trzy razy światłami, ale pewnie nie zwróciliście uwagi bo pojechaliście dalej! Atlas Wysoki i wydmy Erg Chebbi wygrywają z Marakeszem i resztą medin.
Trzymam kciuki za dalsze etapy Waszej wyprawy, my już w Polsce…:)
pzdr
MaG
olo :
Date: October 22, 2009 @ 10:41
gamijuhefmejlregardingija
Filip :
Date: November 2, 2009 @ 18:53
so happy that the ACCESS made it to the end!!! good luck in south-america! Filip