Togo, Benin i wybrzeze Ghany

11:00 am 42. Togo, 43. Benin, 44. Ghana

Z Gorom Gorom pojechalismy bocznymi szutrowymi trasami w kierunku granicy z Togo. Przejscie graniczne tradycyjnie przeszlo bardzo lekko. W 10 min bylismy juz zalatwieni. Pojechalismy do pierwszego wiekszego miasteczka Dapaong. Tam zatrzymalismy sie na nocleg. I spotkalismy po raz drugi Belgow na chinskich motorkach, ale o tym bedzie troche pozniej. Plan byl taki - pokrazyc w najciekawszej polnocnej czesci Togo, przejechac przez doline Tamberna do Beninu. Dalej zjechac na wybrzeze Beninu, a pozniej wjechac po raz drugi do Togo. I tak tez sie stalo… Planowalismy pokrazyc po bocznych drogach, ale w rzeczywistosci okazalo sie to niemozliwe... Jak tez widac ponizej.
Zalane drogi w Togo….

Jechalismy przez doline Tamberna, gorzysta i zielona. A najciekawsza w dolinie Tamberna jest architektura domkow. Dalej sa to lepianki z gliny, ale swoim wygladem przypominaja pietrowe mini fortece. I faktycznie tak jest…

Granice z Beninem przekroczylismy w Nadoba. Jedna z najbardziej przyjemnych i wyluzowanyh granic dotychczas. Dalej pomknelismy w kierunku wybrzeza. Zarowno jak Togo i Benin sa dosyc rozwiniete w porownaniu do innych afrykanskich krajow. Jedzenie uliczne jest duzo bardziej urozmaicone. Nie dominuja juz lepianki, tylko dobrej jakosci domki. Zaczyna sie Afryka bardziej cywilizowana. Ulice sa pelne chinskich motorkow i rowerow.

Udalismy sie do Quidah, skad wczesniej wywozono tysiace niewolnikow do obu Ameryk. Nadal mozna sie przejsc 4 km ostatnia “Droga Niewolnikow”. W Quidah jest tez centrum kultu voodoo. Z lokalesami gawedzilismy o wierzeniach voodoo. Niektorzy smiertelnie sie boja swoich kaplanow, bo jak twierdza oni swoimi mocami moga ich przemienienic w “kure”.

Wybrzeze Beninu….

Z Quidah pojechalismy wzdluz wybrzeza do granicy z Togo. Celem dnia byla stolica Togo, Lome. Przejscie graniczne przeszlo lekko. Choc nie mielismy nowych wiz do Togo, udalo sie nam wjechac na poprzedniej jednokrotnej wizie Entante (pozwala na wjazd do 5-ciu krajow - Niger, Burkina Faso, Togo, Benin i Wybrzeze Kosci Sloniowej). W Lome zostalismy w Chez Alice. Popularne miejsce dla overlandersow. Pokoj dwojka za niecale 7 usd. Prysznic standardowo w stylu afrykanskim czyli wiaderko z zimna woda i z plastikowym kubkiem sluzacym jako polewaczka. Biezaca woda to rzadkosc w niektorych krajach afrykanskich.

Udalismy sie na targ fetyszy, gdzie mozna kupic czaszke hipcia, lwa, slonia, suszonego szympansa i ptaki, nietoperze, szczury czy tez inna zwierzyne. Jest to targ glownie farmaceutyczny. W zaleznosci od dolegajacej choroby, pacjent dostaje recepte np. z domieszka zmielonej czaszki psa, a do tego dodawane sa przerozne ziola i proszki. I takie lekarstwa (domowej roboty) nie jednemu ponoc polepszaja zycie… Warto zobaczyc i nawet mozna “cos” dla siebie zakupic. Nie koniecznie trzeba wierzyc w religie Voodoo.

Od dluzszego czasu, planowalismy zakup drugiego moto dla Izy. Nie dlatego, ze z Afryka Twin cos nie tak, a dlatego ze Iza nudzila sie na tylnym siedzeniu. Po 75 tys km jest to mozliwe. I wlasnie dzieki wczesniej spotkanych Belgom (o ktorych pisalismy wczesniej), Iza stala sie posiadaczka nowego chinskiego ACCESS’a. Filip od roku jest posiadaczem Accessa i nie mial zadnej powaznej awarii. Dowiedzielismy sie tez ze, papieroologia jest bardzo prosta w Togo. W ciagu jednego dnia mozna zalatwic rejestracje i ubezpieczenie.

Chinczyk ACCESS o pojemnosci 125cc z wygladem bardzo klasycznym…

Ale nie bylo tak prosto, jak sie wydawalo na poczatku. Przy odbiorze Accessa, dowiedzielismy sie ze nie ma blach rejestracyjnych. Skonczyly sie i nastepne beda moze za dwa tygodnie. Wlasiciel sklepu twierdzil, ze bez blach “no problem” mozna jechac do Ghany itd. My, na to ze chcemy pojechac az do Maroko. On na to, ze Maroko to zza daleko, bez tablic rejstracyjnych. Zaczely sie telefony i dyskusje. Final taki, ze nastepnego dnia rano, Kamil spotkal sie dyrektorem wydzialu transportu i zza sprawa malego upominku ($4) wszystko dalo sie zalatwic. Za kilka godzin mielismy juz tablice rejestrcyjne i pozostale papiery.

W Lome zalozylismy nowki oponki na tyl Afryki - Metzeler Sirac, jak widac ponizej z poprzednika (Metzeler Karoo T), po 16.5 tys km nie zostalo nic…

Nastepnego dnia wyruszylismy w kierunku granicy z Ghana. Plan byl taki, zeby do poludnia dojechac do Akry i zlozyc aplikacje o wizy do Liberii. Na granicy bylismy o 7 rano. I Spedzilismy tam blisko 6 godzin!!! Strona togoliska przeszla lekko. Za to po stronie Ghany byl koszmar. Trafil sie nam fatalny celnik. Kamil jak sie okazalo mial niewazne miedzynarodowe prawo jazdy, Access tez nie mial potrzebnych papierow. Pozniej zaczal sie proces tymczasowego importu Afryki Twin do Ghany. Chodzenie od okienka do okienka, pieczatka po pieczatce. Nikt nic nie wiedzial. Kilka razy odwiedzilismy pokoik szefa wydzialu celngo. Udalo sie wszystko zalatwic, ale dostalismy tylko 7 dni na wjazd motocykli do Ghany i stracilismy troche zielonych.

Pierwsza usterka w chinczyku. Zlamal sie kluczyk od Accessa przy odblokowywaniu kierownicy… Kombinowalismy ostro jak go odpalic, bo nie mielismy zapasu przy sobie. Dopiero po 20 min. doszlo do nas, ze chinczyk ma przeciez taki bajer jak pilot. A na pilota mozna go odpalic. Smiechu bylo sporo przy tym!

Pierwsze 50 kilosow od granicy to fatalna, dziurawa droga, ale pozniej zaczal sie rowny asfalt az do Akry. Akra, niesamowicie zaskakuje swoja rozlegloscia i rozwojem. Wiele ulic przypomina nie jedno miasto europejskie. Drogi sa szerokie, rowne, pelno rozjazdow i swiatel. Pierwszy raz od czasow RPA, jechalismy autostrada. Wszystko bardzo uporzadkowane, motocyklisci nawet jezdza w kaskach! Tak, jak podaje przewodnik LP, Ghana jest “Afryka dla poczatkujacych”. I taka jest, latwa, zrelaksowana i wszystko jest dostepne i pod reka! I w koncu mozna sie porozumiec z ludzmi po angielsku… Wyrobilismy wizy do Liberiii i ruszylismy dalej w kierunku Cape Coast. Pozniej planowany przejazd przez Wybrzeze Kosci Sloniowej, Liberie i Sierra Leone.

Rybacy przed zamkiem w Cape Coast

do nastepnego!

13 Responses
  1. Mariusz :

    Date: August 10, 2009 @ 12:24

    …no to już nie na dwóch, a na czterech koÅ‚ach :)))
    Powodzenia!!!

  2. Mateusz :

    Date: August 10, 2009 @ 14:26

    ..ale oponka robi wrażenie!!

    pozdr

  3. Magda :

    Date: August 10, 2009 @ 20:02

    No to zycze jeszcze szerszej drogi niz dotychczas ;) Pozdrawiam i powodzonka

  4. dana :

    Date: August 11, 2009 @ 7:36

    No niesamowite,co jeszcze wymyślicie???Izabela szerokiej drogi!Oczywiscie kamil tez!!

  5. ola :

    Date: August 11, 2009 @ 17:26

    Brawo Iza!!! super, że zdecydowałaś się na własny motor. No to teraz juz na 4 kółkach po dalsze przygody!

  6. olo :

    Date: August 12, 2009 @ 21:13

    felgi w aksesie jak u czopera, trzymajcie sie zdrowo! pozdrawiam

  7. Filip :

    Date: August 14, 2009 @ 17:04

    HAHA ACCESS FOREVER!!
    had exactly the same problem with the key at our first stop in Dapaong… in the hotel we stayed together, they repaired it in an hour. Watch out on relying on the automatic key, because battery from time to time falls out of order :-), thank you “made in china” ;-).
    unbelievable about the customs in aflao, never had problems before…
    good luck!

    the belgian togolese white africans

  8. Mary Song :

    Date: August 22, 2009 @ 4:02

    Very sweet, Iza!
    I really like reading your stories here.
    It is so much fun!
    Good luck for rest of the trip!

  9. pokryfka :

    Date: August 22, 2009 @ 13:43

    z chinczykami to glowny problem jest chyba taki ze setki firm i kilkaset km dalej moze byc problem z czesciami zamiennymi (?). powodzenia! czaszki malp wygladaja przerazajaco.

  10. Darek z Endurostany :

    Date: August 22, 2009 @ 15:04

    Iza sprzęcior super powodzenia ;) Wygrzebałem dzisiaj w zapiskach, że 16.08.2008 czyli ponad rok temu spotkaliśmy się w przydrożnym barze koło Ałmaty. Wydaje się jakby to było wczoraj.
    Pozdrawiam

  11. Luca :

    Date: September 1, 2009 @ 9:34

    Gratulacje z nowego zakupu i pozdrowienia od Klubu Chińskich Motocykli z Polski.

  12. Pszczółka :

    Date: September 1, 2009 @ 21:48

    Tuż za życzeniami kieleckiego Obieżyświata ślę Wam serdeczne pozdrowionka i trzymam moocno kciuki za powodzenie wyprawy:-))

  13. ALAN WHELAN :

    Date: February 22, 2010 @ 19:14

    Hello there!
    I found your blog through Horizons Umlimited. I need to buy a bike in West Africa this summer - how much did your little bike cost, including registration?

    Best of luck on your trip.
    Alan

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.