Oshakati cd.
April 15, 2009 7:04 pm 31. NamibiaJestesmy ponownie w Oshakati, nadal oczekujac na wizy angolskie. Chociaz cierpliwosc sie powoli juz Nam konczy…Odpowiedzi nadal nie ma. Sprawdzamy codziennie, bo konsulat jest tuz za rogiem. W Oshakati ulokowalismy sie w namiocie na tylach rozwalajacego sie hotelu, bo kempingow w miescie nie ma, a tez szukalismy najtanszej opcji zakwaterowania. Nie sposob nie zauwazyc, ze w Oshakati najczesciej na ulicach spotykane sa bary i przerozne budko - chatki z uslugami fryzjerskimi. Lokale uwielbiaja przesiadywac w knajpach, a murzynki swoje wlosy.

Mija piaty tydzien w Namibii, kraj jest naprawde mistrzowsko piekny. Zrobilismy cos ok 5 tys. km w samej Namibii, raczej 90 % to byla jazda w terenie. W kraju tym wystepuje jedno z najnizszych gestosci zaludnienia na swiecie, 2 ludzi przypada na 1KM2. Takze rejony sa naprawde czasami dzikie. Co jakis czas tylko pojawiaja sie na horyzoncie strusie lub tez impale, kudu czy springbroki. Jako ze, spalismy wiekszosc czasu na dziko w Nambii, w nocy nie wychodzimy z namiotu. Dowiedzielismy sie od przypadkowego lokala, ze lwy maja w okolicy. I tez zaczelismy studiowac slady lap w poblizu rozbijanych przez Nas obozowisk.
Tak jak wczesniej pisalismy, droga wzdluz rzeki z krokodylami Kunene dala Nam niezle popalic. Przewdonik LP podaje informacje, ze pokonanie 150 km odcinka trasy w okresie suchym jeepmi zajmuje 12 godz, Nam zajelo to w okresie deszczowym 2 dni. Bylo sporo blotka, mokradla i 4-5 rzek na drodze, nawet nie super glebokich, ale krowa Afri zapadala sie w miekkim piasku juz po 3 metrach od brzegu, a do nastepnego brzegu zostalo conajmniej kolejne 7 metrow :-). Bylo ciekawie
Wodospady Epupa robia wrazenie….


Dalej pojechalismy do Opuwo, a pozniej droga D3707 przez Orupembe, gdzie spedzilismy upalny wielkanocny poranek przed sklepem z butelka zimnego piwa…

Dalej pojechalismy do Puros. Droga byla tragiczna o nawierzchni tarki. Oj, bardzo, i to bardzo trzeslo! Krajobrazy za to dookola to jak z ksiezyca. W Puros dowiedzielismy sie ze tydzien temu tutaj przechodzilo stado sloni przez wies. Po drodze wpadlismy jeszcze na kilka ludkow z plemienia koczowniczego Himba. Kobiety nosza tylko minispodniczki z kozich skor, a w cialo wcieraja masci w czerwonej ochry i tluszczow zwierzecych. Sa bardzo przyjazni i nie leca tak na kase bialego turysty jak plemiona w Etiopii.




Kolejne plemie na ktore wpadlismy to lud Herero - hodowcy krow. Miara ich zamoznosci jest liczba posiadanych krow. Jak wazne jest dla nich posiadanie stada krow uwidacznia sie w tradycyjnym stroju kobiet. Nakrycie glowy jest zrobione na ksztalt krowich rogow, reszta stroju to suknia Wiktorianska wygladajaca tak jak tulow krowy.

Kobieta Herero na tle chatki w ktorej mieszkaja.

Po pieciu dniach spania w buszu (skorpiony odwiedzily nas w namiocie), bez prysznica wrocilismy do starych katow w Oshakati. Iza sie tez ostatnio niezle rozchorowala. Zrobila test na malarie, ale okazalo sie ze jest to zatrucie z wody, badz tez jedzonka. Caly ten czas w RPA i Nambii mielismy przerwe prawie 2 msc w braniu antymalarycznego Lariamu. Dopiero od tego tygodnia zaczelismy przyjmowac ponownie, bo sa to juz rejony malaryczne.
Zrobimy szybki update, jak bedziemy miec jakies info o wizach.
Luca :
Date: April 16, 2009 @ 13:33
Dużo zdrówka dla Izy życzę.
Trzymam za Was kciuki, nie dajcie siÄ™ bakcylom.
ola :
Date: April 17, 2009 @ 17:40
Fantastyczne przygody, a te rewelacyjne zdjecia juz mi buduja nowe podroznicze marzenia i cele. Robie wszystkie prawka swiata i nastepna wyprawa na poludnie Czarnego Ladu. Niech Was dobra energia bezpiecznie niesie na polnoc.
usciski
romans :
Date: April 18, 2009 @ 13:50
przeczytalem ostatnio calego waszego bloga od poczatku do stanu terazniejszego…tony halik do stop wam nie dorasta hehe…cos pieknego…jak wielu,mocno sciskam za was kciuki i z niecierpiwoscia czekam na kolejne updaty…papaty
Dana :
Date: April 21, 2009 @ 7:50
To juz roczek!!!podziwiam i gratuluje,życze Wam zdrowia i siły
Road King :
Date: May 4, 2009 @ 8:50
Lwy to dla Was porzÄ…dek dzienny, pewnie nie robiÄ… wiÄ™kszego wrażenia… Tylko czasami potrafiÄ… być trochÄ™ niebezpieczne. Totalny hard core!