Zambia - Wodospady Wiktorii - Zimbabwe

4:10 pm 26. Zambia, 27. Zimbabwe

Z Lilongwe tranzytem w dwa dni przelecielismy do Livingstone. Wizy do Zambii dostajemy na przejsciu granicznym. Puste okienko w odprawie celnej omijamy z daleka. Obowiazkowego ubezpieczenia na motor i podatku drogowego tym samym tez nie placimy. Kilkadziesiat kilosow za granica, panowie z drogowki niezrozmialym angieslkim pytaja “szurance”?, “szurance”?, o tak mamy, mamy wykupione to ubezpiecznie, ale wczoraj padalo caly dzien i wszystkie pokwitowania sie rozpadly i zostaly wyrzucone. Skonczylo sie na pouczeniu i obietnicy ze wykupimy w Lusace :)

Livingstone to podobnie jak Jinca w Ugandzie jest stolica sportow ekstremalnych. Wodospady Wiktorii zwalaja z nog :) Opracowalismy plan wejscia do parku, bez placenia wejsciowek, wiec bylismy tam kilka razy. Zachod slonca i tecza, ktora sie tworzy przy wodospadach sa naprawde super…

Na kempie poznalismy Haykel’a z Niemiec - pilotuje na mikrolotniach. Kamil zalicza lot na mikrolotnii nad wodospadami, i do tego tez moze sam sterowac… no i teraz chce sobie kupic mikrolotnie :)

Jest tez Marcin z japonka Akane na BMW F650, od kilku lat sa w drodze. Zyja ze sprzedazy fotografii i tak sobie jezdza praktycznie caly czas.

Wieczorem ogladamy filmik zrobiony przez Tom’a, o jego podrozy przez Afryke wschdnim wybrzezem z Yoshiko na beach buggy. Tom nie ma prawej reki. Nakrecili film podczas wyprawy, i teraz beda go probowali odsprzedac wytworni.

Pozegnalny browar na ulicy z Tom’em.

Ruszamy dalej do Zimbabwe. Wizy dostajemy na przejsciu. Jestesmy zmuszeni tym razem jednak zaplacic podatek drogowy i jeszcze inne drobne oplaty. Przed wjazdem zaoptarzylismy sie w sterte jednodolarowek, bo tylko dolar i poludniowo afrykanski rand sa twarda waluta w tym kraju. Lokalny pieniadz jest niczego warty. 1usd to 40 trillionow zimbabwe dolars.

Paliwo i wode tez wzielismy w zapasie, bo nasluchalismy sie historii ze w calym kraju nic nie ma. Okazuje sie, ze prawie wszystko jest. Paliwo kupilismy za pomoca kuponow BP w Bulawayo na czarnym rynku. Jest to nielegalne, litr/0.80 usd, a normalna cena jest niewiele wyzsza bo 1 usd/litr. Jako ze, w kraju nie ma gotowki, a lokalny pieniadz jest nic nie warty (inflacja 1500%) to ludzie maja placane w towarach badz tez w kuponach na paliwo, albo nie maja nic placone. Lokale, kupony odsprzedaja na czarnym rynku za gotowke, za co moga pojsc do pierdla. O cholerze nikt nie mowi w kraju, a wode kranowe nieprzegotowana normalnie pilismy.

Wiekszosc supermarketow jest pozamykana, te otwarte to albo prawie swieca pustkami, albo w przeciwinestwie jest calkiem niezly wybor. Alkohol jest zawsze na polkach. Turystow nie ma zadnych teraz w Zimbabwe. W przygranicznym Wictoria Falls bylismy sami na kempie, w miasteczku wiekszosc sklepow jest pozamykana.

Przejazd przez Zimbabwe to glownie dlugie proste asfaltowe. Setkami kilometrow sa lasy, lasy i nic dookola. Spimy w przydroznym buszu. Lokale mimo tragicznej sytuacji w kraju, sa bardzo pozytywni.

a tak mieszkaja.

Przy wyjezdzie z Zimbabwe trzeba zaplacic podatek za motor, 5 usd.

Wjazd do RPA

RPA to powrot do zachodniej cywilizacji. Z granicy pojechalismy do konsulatu Lesotho w Pretorii, a pozniej do zakorkowanego Johanesburga. Okazalo sie ze na wize do Lesotho czeka sie kilka dni i trzeba zabukowac hotel, wiec sprobujemy dostac je na granicy. Jutro jedziemy do znajomego na farme w Nelspruit.

7 Responses
  1. olo :

    Date: February 7, 2009 @ 5:23

    gratulacje dojazdu do rpa! teraz z tamtad spadac bo tam bija, rabuja i gwalca jak to CNN podaje ciemnocie swiata

  2. Dana :

    Date: February 7, 2009 @ 22:22

    Niesamowicie ciekawie zrobione fotki tęczy i wodospadu,gratuluje i pozdrawiam.

  3. Road King :

    Date: February 7, 2009 @ 23:54

    Wodospady Wiktorii, są moim marzeniem od lat. Ale czy je kiedyś uda mi się zrealizować???? Pozdrawiam Was serdecznie i szerokiej drogi i mało słoni pod kołami.

  4. olo71 :

    Date: February 8, 2009 @ 12:52

    Pięknie, foty jak zykle zajefajne, powodzenia na szlaku :)

  5. SYLWEK :

    Date: February 11, 2009 @ 12:27

    Witam i serdecznie pozdrawiam:) Już długo sledzę Waszą podróż i naprawdę jestem pełen podziwu dla Was i Waszej wyprawy.Jest to piękna i nie taka łatwa przygoda.Trzymajcie gaz, szerokiej i bezpiecznej drogi:) Ps.Szacun dla Hondziny,ale ona robote robi.

  6. pandrew86 :

    Date: February 12, 2009 @ 22:15

    Pozdrawiam i skÅ‚adam wyrazy wielkiego szacunku ! Trasa niesamowita :) Ja w wakacje zrobilem tylko 3500 km z dziewczyna na dwóch Cb 500 na Chorwacje wiÄ™c “wielkość” nie współmierna, ale za pewne duch wyprawy ten sam ! :) SzerokoÅ›ci!

  7. pokryfka :

    Date: November 29, 2009 @ 12:36

    na kazdej granicy macie dylematy czy kupic ubezpieczenie, ja kupilem ubezpieczenie 3d party (jedyne obowiazkowe), ktore obejmowalo kraje Comesa czyli w praktyce polowe Afryki, od Etiopii do RPA, od Mozambiku do Angoli. ubezpieczenie na pol roku kosztowalo mnie jakies $20-30 (nie pamietam dokladnie). nie wiem jak bedzie w Pd Ameryce ale moze warto sprawdzic. szerokiej drogi!

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.