Tanie moto safari w Ugandzie
January 6, 2009 12:11 pm 21. Uganda, 22. RwandaZ Jinki ruszylismy na zachod Ugandy. 400 kilosow asfalcikiem i jestesmy w Fort Portal, gdzie probujemy znalesc benzyne, ktorej w Ugandzie brakuje. Opcjonalnie mozna kupic kilka litrow z banioczkow za usd4/litr. Nowa dostawa ma byc jutro, wiec nocujemy w miescie. O 6 godz. rano nastepnego dnia, na CPN jest ustawionych piec pasow w kolejce. Wlasciciel stacji mowi ze wystarczy im beznyny tak do 9-10 godz., a nastepna dostawa pownina byc za 5 dni. Tankujemy pelny bak po cenie usd 1.50/litr, i nastepne tankowanie bedzie juz na szcescie w Rwandzie.
Dalej jedziemy w kierunku parku narodowego graniczacego z Kongo, notabene jeden z bardzo nielicznych parkow w Afryce, gdzie mozna jezdzic motorem. W Serengeti, czy w Kruger mozna jedynie jezdzic jeepami.
Po raz trzeci przekraczamy rownik w Kasebe w drodze do granicy z Rwanda, pierwszy raz byl w Nanyuki w Kenii, a drugi w kierunku granicy z Uganda. Czwarty raz bedzie za kilka miesiecy w Kongo.

Robi sie juz dosyc pozno, wiec zatrzymujemy sie we wsi Katunguru w lokalnej knajpie na zarcie, a pozniej rozbijamy namiot za knajpa. Bylo bardzo klimatycznie, w nocy do wsi przychodza hipopotany, aby sie narzuc trawy… Budza Nas w nocy swoim glosnym mlaskaniem
Pieknie.. pieknie w tej Afryce! Rano zegnamy sie z przefajna wlascielka knajpy i wjezdzamy do parku.


Przy wjezdzie do parku, straznik mowi, ze raczej jazda motorem nie jest dozwolona po wszystkich trasach ze wzgledu na niebezpieczne zwierzeta. Dla niego jestesmy pierwszym motorem, ktory wjezdza do parku. Po czym wykonuje kilka telefonow i mowi, ze jednak sie mylil i mozemy jechac dalej. Zaczyna sie niezly off-roadzik, dookola afrykanska sawanna, sa bawoly, slonie i antylopy, a po kolejnych kilku minutach widzimy trzy lwy lezace na drzewie (samiec i dwie samice) Jestesmy na prawdziwym afrykanskim moto safari, dosyc tania impreza, bo za 90usd


Pierwszy foto stop robimy w 10 metrowej odleglosci od drzewa…nastepny foto-stop w odlegosci 5 metrow, zatrzymujemy sie za osobowka. Samiec podnosi sie na nasz widok, a bardziej motoru.

Czarny za kierownica jest w lekkim szoku widzac Nas na motorze, a w odleglosci 5 metrow trzy lwy. Kamil pyta jego czy moga zaatakowac? On na to “oczywiscie ze tak, bo do motorow nie sa przyzwyczajone i moga poczuc sie zagrozone! Pyta co tutaj robimy i ze moga nas zaaresztowac za wjazd na motorze” Widok byl za..za..jebisty, ale raczej nie mamy czasu teraz na wymiane dalszych argumentow z tym panem. Postanawiamy sie zawijac stad jak najszybciej, bo lwy wydaja sie byc zainteresowane motorem. Powoli ruszamy, a tu dwiescie metrow dalej trasa sie konczy… swietnie!!! Czyli musimy wrocic znow droga obok lwow. Jakies dwadziescia metrow juz od drzewa, widzimy jak samiec schodzi na ziemie… Oooo!!!! Kamil robi szybki nawrot i po gazie spadamy stamtad jak najdalej sie tylko da, na przelaj przez krzaki w kierunku gdzie Nam sie wydawalo ze bedzie glowna droga wyjazdowa z parku… Na szczescie byla. Lekko ryzykowne to moto safari, ale przygoda byla super!
Pozniej juz asfaltem dojezdzamy w kierunku granicy z Rwanda. Przejscie graniczne przeszlo dosyc lekko, wizy dostajemy na przejsciu (60usd/osoba). Podobnie jak w Ugandzie, w Rwandzie jest tropikalnie zielono. Poziom cywylizacji i jakosc glownych drog jest tez milym zaskoczeniem. Ciezko uwierzyc, ze w 1994 wydarzylo sie tutaj masowe ludobojstwo, w przeciagu 3 miesiecy zostalo zabitych ponad 1 mln. ludzi. Teraz jestesmy w stolicy Kigali. Pokreciemy sie jeszcze ze 3-4 dni w Rwandzie,a pozniej wjazd do Burundi.
Magda :
Date: January 6, 2009 @ 14:38
HEJ!!! No to ładnie, ale lwy okazały sie dość gościnne hehehe Swietne fotki a i zapewne jeszcze lepsza adrenalina!!! Szerokiej drogi!!! PS. Z niecierpliwocia czekam na Wasz wjazd do RPA i wrazenia z tej czesci Czarnego Ladu!!! To takie moje male marzenie by kiedys tam zawitac, chociaz na chwilke!! Pozrawiam goraco
Janusz :
Date: January 7, 2009 @ 9:34
Widać, że ani Talibowie ani lwy wam nie straszne
Tylko siÄ™ zjeść nie dajcie bo szkoda by byÅ‚o gdyby najciekawszy blog, jaki czytaÅ‚em miaÅ‚ zakoÅ„czenie… kulinarne
Z każdÄ… nastÄ™pnÄ… lekturÄ… podziwiam Was bardziej i … trochÄ™ zazdroszczÄ™. Pozdrawiam
kate :
Date: January 9, 2009 @ 11:38
ale odjazd!!super, pzdr,
Kobos :
Date: January 12, 2009 @ 22:03
dobrze ze zdecydowaliscie sie zawrocic bo zaczalem sie juz bac o te lwy…
sylwo2szikago :
Date: January 13, 2009 @ 2:14
swietne zdjecia a i motyw z hippo mnie niezle rozbawil. safari wysmienite. 3 sie chlodno w tych goracych klimatach zazdroszcze bo u nas tegie zimowe mrozy trzymaja
olo :
Date: January 13, 2009 @ 4:41
eee tam, lwy i hipos tylko?…
Road King :
Date: January 13, 2009 @ 18:01
No tego jeszcze nie byÅ‚o! Å»eby lew goniÅ‚ motocyklistÄ™, hehehe…. A chciaÅ‚bym, żeby mnie pogoniÅ‚, bo miaÅ‚bym siÄ™ czym chwalić na stare lata przed wnukami. No ale fotki zajefajne, aż pÄ™kajÄ… mi zÄ™by z zazdroÅ›ci. Pozdrowienia i udanej wyprawy.
Luca :
Date: January 14, 2009 @ 12:26
Szczęście was nie opuszcza bo kogoś innego lwy by już dawno zjadły.
Uważajcie na siebie bo z przerośniętymi kiciusiami nie ma żartów.
Trzymam za was kciuki i Szczęśliwego Nowego Roku życzę.
SYLWEK :
Date: January 15, 2009 @ 13:06
Super fajna przygoda.Pozdrawiam Was i trzymajcie gaz!!!
Iwona S. :
Date: January 15, 2009 @ 15:25
Pozdrawiam Was mocno i serdecznie. Duuuuuzo dobrego w Nowym Roku. Ale mieliÅ›cie adrenalinke z tymi lwami… he he przygoda nie do opisania… Buziaki