Jestesmy w Osh…

12:35 pm 09. Kazakhstan, 10. Kyrgyzstan

Jeszcze w Kazachstanie odbijamy z glownej trasy prowadzacej do granicy kirigijskiej dojezdzajac do drugiego najwiekszego kanionu na swiecie Charyn. Klimacik fajny, troche australijski, pustynny, czerwone wysokie wyrzezbione przez rzeke wystajace skaly.

Spotkalismy Polakow (ekipa endurostany) wracajacych z Azji Srodkowej do Polski na dwoch afrykach i bmw.

Odprawa paszportowa i celna na granicy kazachstansko-kirgijskiej odbyla sie ponownie w tempie ekspresowych i to bez zadnych oplat. Pogranicznicy zadaja standardowe pytania plus do tego czy nie mamy narkotykow ze soba i robia niby tam inspekcje.
Na horyzoncie pojawia sie japonka Yuki z ktora jedziemy przez dwa nastepne dni. Yuki rzuca pomysl zeby pojechac na gorace-zrodla Arlyn Aratash, za ktorymi to tak bardzo teskni od wyjazdu z Japonii :) Ponownie wiec zjezdzamy z drogi glownej i tam zaczyna sie juz szutr w kierunku goracych zrodel. Poczatkowo droga byla do zniesienia, ale po kilku kilometrach zaczely sie strome podjazdy, kilkunastometrowe przepascie w dol i wystajace olbrzymie kamienie, na ktorych to kilka razy uderzamy oslona silnika. Sliskie blotko tez sie zaczelo. Zaliczmy kilka gleb…kufry tez juz nie daja rady i jeden z nich nadaje sie juz tylko do spawania, bo caly spod odszedl! Do goracych zrodel dojezdzamy po kilku godzinach, Afryka dostala mocno w kosc..nocujemy na wysokosci 2700 m npm. Powrotna droga w dol byla latwiejsza.

Nastepnego dnia przejezdzamy tylko 11 km. Moto zaczyna sie buntowac. Znow problemem jest brak pradu, nie chce odpalac ze startera i trza na popych. Aku tez siada, nawet nie da sie go podladowac. Wymiana na nowy chinski model….i moto jedzie dalej. Jak sie pozniej okazuje glownym problemem byl regulator.
Jedziemy wzdluz jeziora Issyk-Kol (nie zachwyca), a pozniej w Barskoon wjezdzamy na droge A364 jadac dolina w strone przeleczy Barskoon Pass. Asfalt sie konczy i zaczyna sie rowny szutr. Niezliczona iloscia serpentyn wzbijamy sie na wysokosc ponad 3000m. Wzdluz drogi sa znaki ostrzegajace o spdajacych lawinach i “no stopping”…Osniezone szczyty Tien Shanu…po prostu nieziemsko!!!

Docieramy do najwyzszego chyba punktu drogi A364 (tak wskazuje mapa) na wysokosc 4028m npm.(Suek Pass). Rowny szutr zmienil sie na kamienista droge z 20 cm pokrywa sniegu.

Z Tosor odbijamy na droge szutrowa A363 prowadzaca w kierunku Sary Bulak na wysokosciach ponad 3000m npm. I to jest jak na razie zajebisty “highlight” Kirigizstanu. Podjazd na przelecz 3860 m npm bedziemy dlugo pamietac….

Osniezone szczyty, olbrzymie glazy na drodze i dzikosc tego miejsca! Na jednej z rwacych gorskich rzek prawie zalewamy moto! Okolo metra glebokosci, szybki prad i wystajace kamienie. Nie dalo rady przejechac, wiec Kamil utkwil w rzece. Dobrze ze nie bylismy tylko we dwojke, bo moze do teraz bysmy moto wyciagali. Tubylcy na koniach pomagaja :)
Rozbijamy namiot, suszymy siebie i moto, z silinka ciurkiem leci woda, dwie swiece tez sa do niczego…nastepnego dnia odpala na popych….

Z Sary Bulak lecimy na jezioro Song Kol, a pozniej przez przelecz Moldo Ashuu Pass z niezliczona iloscia serpentyn zjezdzamy w dol w kierunku Ak-Tal. Drogi troche sa na styl tybetanski, a na pewno te 200m, 300m, a moze nawet 1000m przepascie w dol. W niektorych miejscach droga (bez zadnych zabezpieczen) jest tak waska, ze dwie maszyny nie sa w stanie sie wyminac.

Szutrem docieramy do Kazarmanu, a pozniej do Jalal-Abad. W miedzy czasie wpadamy w gosci na czaj i kolacje do kirgijskiej rodzinki. Latem mieszkaja w gorach wypasajac bydlo, w zaleznosci od wysokosci npm od 3 mcs do 6 msc w roku, a na zime wracaja do swoich wiosek lub miasteczek. Pasterze zyja bardzo skromnie w namiotach, bez zadnych wiekszych wygod i bez elektrycznosci.

Teraz jestesmy w Osh. Spotkalismy chlopakow z Polski na afryce, ktorzy zdobyli pik Lenina :)

Jutro wyjazd do granicy z Tadzykistanem.

14 Responses
  1. Piotr :

    Date: August 24, 2008 @ 12:51

    czesc !
    cudowne miejsce, :)

    Pozdrowienia od Ren i mnie!

  2. singapore2poland :

    Date: August 24, 2008 @ 15:13

    Siema Piotr!

    Faktycznie czadowe miejsce!!
    Na prawde polecamy.

    Jezeli Pamir ma byc jeszcze lepszy to bedzie nie z tej ziemi…

  3. maru :

    Date: August 25, 2008 @ 8:19

    no zdobyli pik lenina, ja pasuje w tym roku, za pozno sie obudzilismy, ale ludze sie jeszcze planem pszyszlorocznym :)

  4. sylwek bratek :

    Date: August 27, 2008 @ 2:16

    hey Iza dziekuje za linka do stronki naprwade wspaniale zdjecia cos niesamowitego. spelniacie z Kamilem swoje wielkie marzenie. trzymam za Was mocno kciuki cos pieknego taka podroz. tez tak czasami lubie sie poszlajac po swiecie ;)

    naprawde zazdroszcze. trzymajcie sie cieplo i dbajcie o siebie.
    pozdrwaiam serdecznie z dalekiego Chicago

  5. sylwek bratek :

    Date: August 27, 2008 @ 3:33

    zapomnialbym. jutro rano jak bede na sniadaniu w miejscu w ktorym czesto jadam w University Village serwuje mi jedzonko jedna panna z Kazachstanu wiec bede mogl sie z niej posmiac nt tych prywatnych przystankow autobusowych w jej kraju ;)

  6. roch :

    Date: August 27, 2008 @ 8:48

    kamil za 48 godzin bede lecial do europy !!!!!mozecie mi pomachac bo bede lecial via hong kong do zurichu przez kazachstan!! czy byliscie odwiedzic BORATA wioske???hihihi
    do zobaczenia za rok w polsce w maju……pozdrow izke

  7. Mateusz :

    Date: August 27, 2008 @ 10:13

    Po prostu wypas!!!
    Izka widzie ze sie dzielnie trzymasz ;)
    Kamil, Ty w zywiole?!

    Pozdrowionka
    3mta sie!!!
    jade z Wami, tylko ze na blogu ;))

  8. aśka :

    Date: August 27, 2008 @ 20:34

    brr… zimno ale piÄ™knie:) daÅ‚o Wam trochÄ™ w kość, trzymajcie siÄ™! caÅ‚uski

  9. Iwona :

    Date: August 27, 2008 @ 22:13

    Niezapomiane chwile, tym razem troche z wiekszymi przebojami. Trzymam za Was i pozdrawiam.

  10. Joao Gabriel :

    Date: August 28, 2008 @ 5:51

    Kamil, Isa,

    cool adventure you had in this mountains huh? Buy that spare part of the other guys was a smooth move…

    It was really nice to talk you you guys here in almaty!

    For sure charyn is a highlight but its so sad that the famous Izi-kul on Kyrsgisa was disappointing… (i also didnt know that)

    Anyway, good luck to dushanbee and Pamir, for sure you will have lots of good time with locals invinting for tea or for stay in the night!

  11. Dana :

    Date: August 28, 2008 @ 21:43

    Dzielnie sie trzymacie i dalej Wam zycze siły,niesamowite co robicie,chociaz problemy tez Was nie omijają,swietnie sobie radzicie,ja dzisiaj wyruszam dopiero na urlop,lecz tylko do Chorwacji,ale zabieram swojego milusinskiego Rikiego-jamniczka długowłosego,wiec bedzie wesoło i pracowicie,pozdrawiam Was serdecznie

  12. Justyna&Maciek (endurostany) :

    Date: August 29, 2008 @ 12:03

    Czesc Iza i Kamil :)
    My juz w domu.Ciezko powrocic do szarej codziennosci :( Powrot bez przygod-szybki i sprawny. Widzimy ze u Was dostatek wrazen i przygod. Az żal dupe sciska ze to juz za nami. 3mamy kciuki za Was i za Africe. Pamietajcie jak cos bedziecie potrzebowac z PL to walcie jak w dym.
    Bardzo sie cieszymy ze udalo sie z Wami spotkac-naladowaliscie nasze baterie pozytywna energia na powrot :) Dzieki i SZEROKOSCI!!!

  13. Darek z endurostany :

    Date: August 29, 2008 @ 15:06

    Jak wam się podoba Tadżykistan, ja już tęsknie strasznie za tym krajem. Widzę, że regulator się przydał ;)
    Pozdrawiam ciepło. Trzymajcie się tam i nie dawajcie tym górom i róbcie dużo zdjęć ja teraz żałuję, że tak mało zrobiłem.
    Choroba wysokościowa was nie dopadła ?
    My już jesteśmy w domu ciałem, ale niekoniecznie duchem.
    Pozdrawiam :)

  14. mati,maryna i bastek:-) :

    Date: August 30, 2008 @ 12:15

    Piękne zdjęcia i pewnie niezapomniane chwile, aż Wam zazdrościmy tej podróży:-) pozdrowienia i buziaki;-)

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.