Tajlandia - Z Bangkoku do Chiang Mai
May 1, 2008 5:35 pm 03. ThailandPo dwoch dniach jazdy z poludniowej czesci Tajlandii, nareszcie dotarlismy do Bangkoku…
W tej prawie 9 milionowej metropolii panuja dosyc specyficzne reguly dla motocyklistow i tzw. tuk - tuk’owcow, z ktorych oczywiscie tajscy policjanci czerpia korzysci w formie drobnych dodatkow do swoich bardzo niskich zarobkow. Motory i innego typu dwukolowce, nie maja prawa wjazdu na drogi szybszego ruchu tzw. autostrady, jak rowniez powinny trzymac sie lewego pasa na pozostalych drogach.
Dwa razy natrafilismy na lapanki policyjne i uprzejmi tajscy policjanci usilowali porozumiec sie z Nami tylko jednym zdaniem po angielsku “you must pay fine - go to police station or pay here”. Wybralismy opcje “placenia tutaj” i w formie lapowki wreczylismy usd 3, za drugim razem dostajemy tylko pouczenie o tym jak powinno sie jezdzic w Bangkoku.


Z Bangkoku skierowalismy sie na polnoc, po drodze zatrzymujac sie w Smile Eye HomeStay w miejscowosci Yaeng (ok. 400 km od Bangkoku). Miejscowka naprawde niezla - spanie w chatkach bambusowyvh. Elektrycznosc jeszcze tutaj nie dotarla. Bylismy raczej tam pierwszymi goscmi od kilku miesiecy, tak sie przynajmniej wydawalo, po zachowaniu gospodarzy. Na widok nowo przybylych gosci zaczelo sie male sprzatanko chatki, placu i pobliskich toalet…
Dokonalismy wpisu do przestarzalej ksiegi gosci - przed Nami bylo 6 przybyszow do home stay’u…

Nastepnego dnia udajemy sie juz na polnoc Tajlandii…
Dana :
Date: May 2, 2008 @ 7:30
No super macie,a “Ta goÅ›ciówa”co szuka koÅ‚o motoru??:)