Dalej w Dubaju
October 30, 2008 3:35 pm 15. U.A.EPrzez ponad tydzien czekalismy na moto w Dubaju. Poczatkowo mial byc po dwoch dniach czyli ok 20 pazdziernika, ale zaczelo sie na kilkudniowych opoznieniach w porcie w Karachi i skonczylo sie na opoznieniu ponad tygodniowym!!! Generalnie przez ten czas nic sie nie dzialo. Codziennie wydzwanialismy zeby sprawdzic status wysylki. UPS w Karachi okazal sie byc koszmarem. Trzeba sie po prostu wyluzowac na maxa, bo nie da sie zrozumiec tego jak to wszystko operuje w Pakistanie. Ludzie w UPS sa masakryczni.
Po bezalkoholowym miesiecznym pobycie w Pakistanie, z ogromna euforia dokonujemy zakupu dwoch whiskaczy na bezclowce. Chociaz Emiraty sa podobnie bezalkoholowe jak Pakistan, bo zeby kupic alkohol w sklepie gdzies na jakims zadupiu na pustynii, trzeba miec licencje. A inna opcja jest wypad do barow przy 5* hotelach w Dubaju.
W Emiratach nie uzywamy agenta przy wyciagnieciu moto z portu. Okazalo sie to duzo latwiejsze niz sie spodziewalismy. Doslownie trzy godziny zajely nam sprawy celne w porcie, miala byc inspekcja moto, ale skonczylo sie na przybiciu pieczatki i ok mozna jechac. Takze jeszcze tego samgo dnia wyjezdzamy z portu bez zadnych wiekszych przeszkod. Warto jednak chyba wyslac motor samolotem, bo koszty beda podobne, a oplaty w portach docelowych moga byc mila niespodzianka.
Jako ze nie jestesmy z tych, ktorzy zachwycaja sie miastami (wrecz ich nie nawidzimy), a do tego Dubaj jest miastem stworzonym sztucznie na potrzeby biznesu, wiec jak najszybciej bedziemy sie stad zwijac… Wszystko jest tutaj blyszczace, nowe, poukladane, wrecz jakies dziwne. W sumie to Dubaj bardzo przypomina Singapur czyli typowe nudne zycie zachodniego expata w super warunkach, fura i szkoly oplacone przez firme…
Bylismy na prologu rajdu pustynnego Dessert Chalenge w Jebel Ali. Z obstawy poslkiej to Holek, Czachor, Dabrowski i Przygonski…a z pozostalych znajomy australijczyk Robbo (hardwayhome.blogspot.com). Po raz drugi startuje w jakimkolwiek rajdzie w zyciu i jak na razie wynik po 3 dniach w Dessert Challenge jest spoko. W podrozy jest od dwoch lat, w samej Afryce spedzil 17 msc, zrobil podobna trase do takiej co my mamy w planie, wiec wymieniamy sie potrzebnymi info.




Dzieki Lukaszowi (tymczasowo mieszkajacy w Dubaju) zatrzymujemy sie u Lesley i Nigela z Anglii. Takze mamy do dyspozycji fajne mieszkanko z basenem i silownia. dzieki Lukasz
Cena wachy wynosi w Emiratach ok. US$0.40 za litr.
Teraz robimy serwis moto. HONDA w Dubaju robi serwis AT w formie sponsoringu, plus do tego mamy spoko znizki za jakiekolwiek potrzebne czesci.
W niedziele badz poniedzialek ruszamy W KONCU DALEJ w kierunku Omanu.
olo :
Date: October 30, 2008 @ 22:43
spadac z tamtad mi jak najszybciej! kiedys ta metropolia runie na zbity pysk i piasek zasypie, super ze juz wyjezdzacie!
Luca :
Date: October 31, 2008 @ 13:46
Mam nadzieje, że prowadzicie jakiś dziennik wyprawy bo tylu przeżyć spamiętać się nie da.
Powodzonka na kolejnym etapie.
roch :
Date: November 1, 2008 @ 5:22
kamil i izka dziekujemy za kartke z pakistanu!!szykujcie sie na mila uroczystosc niedlugo z mala niespodzianka!!!! bede w koncu maja razem z lidka w polsce wiec mam nadzieje ze do tego czasu juz dotrzecie do polski i bedziemy mogli sobie uciac dyskusje przy szklaneczce dobrego CHIVASA.
pozdrawiamy was serdecznie LIDKA I ROCH
olo :
Date: November 6, 2008 @ 13:23
LOL
Marek :
Date: November 7, 2008 @ 7:54
WITAJCIE
Cieszymy sie ze spokojnie przebyliscie drogi Pakistanskie
Jezeli macie troche czasu w Dubaju to wpadnijcie do Sky park pojezdzic na nartach, bylismy jest great.
Pozdrawiamy serdecznie
Danusia i Marek
olo :
Date: November 9, 2008 @ 3:29
LOL.
Maciek :
Date: November 11, 2008 @ 11:30
Czesc wloczegi
Rozumiem rozczarowanie w Dubaj. Jestem z pod znaku koziorozca.Wole nature i nawet najpiekniejsza architektora nie ma z nia szans.
U nas obiecuja na swieta BN paliwo $1/litr
Co tam benzyna ,wode potrzebujemy.Juz zaczela sie sprzedaz do zbiornikow ($150 za 5000 L)
Dabac o afro prosze,mowic do niego i traktowac z respektem.
Powodzenia
M.