Z Dubaju do Salalah w Omanie

11:47 am 15. U.A.E, 16. Oman

W koncu znow jestesmy w drodze, z dala od tej “strasznej” sztucznej, cywilizacji :) Afri tez w pelni gotowa ruszyc dalej. Po 30 tys. km zostaly wymienione: lancuch i zebatki, swiece, lozysko (tyl), chinski badziewny aku na Yuasa, plyn hamulcowy i klocki, olej i filtr plus tam jeszcze inne drobne rzeczy.

Z Dubaju lecimy w kierunku miasteczka przygranicznego Hatta. Przejscie przeszlo standardowo lekko. Moze pomijajac fakt, ze Izy wiza tranzytowa w Emiratach skonczyla sie dwa dni wczesniej. Pogranicznicy twierdza, ze kara jest w wysokosci 60 usd :( Mamy zaplacic, bo jak nie to nie wyjedziemy. Udajac ze nic nie wiemy o tym ze jest to wiza TYLKO 14 dniowa, mowimy ze na lotnisku dali nam przeciez turystyczna na 30 dni. Odmawiamy zaplaty…Final jest taki, ze oni placa kare za nas!!

Wize do Omanu dostajemy na granicy (18 usd, 30 dni), a co do ubezpieczenia moto to niby teoretycznie jest ono obowiazkowe i wymagane w Omanie, ale praktycznie mozna pokazac magiczny zolty karnet, mowiac ze jest to “ubezpiecznie miedzynarodowe” na Oman tez. I lykaja to. A karnet i tak jest wymagany przy wjezdzie do Omanu.

Napewno Oman nie jest jednym z krajow o “wow ale tu fajnie”. Kraj bogaty i bardzo rozwiniety. Drogi asfaltowe sa wszedzie. Na naszej mapie drogi ktore powinny byc szutrowkami, sa juz pokryte asfaltem. Do niedawna jeszcze w kraju bylo tylko 10km asfaltu i wielblady byly uzywane jako srodek transportu, teraz jest odwrotnie…one sa wozone!

Omanczycy za to sa prze…prze fajni!!! Zapraszaja do swoich domow na jedzonko, na omanska kawe z ziolami, do hoteli na noc. Sa bardzo ciekawi skad, po co i dlaczego jestesmy w Omanie.

Bylismy na pustynii Wahiba Sands…bylo male enduro po piasku i sandboarding.

Zlapalismy ze 4 gumy przez pierwsze 3 dni jazdy. Poczatkowo bylo to wrecz zabawne, ale po 200 setne uderzeniu pompki rowerowej w upale, mielismy tego na maxa dosyc.

Trasa przejazdu troche byla zygzakowata na polnocy Omanu. Pozniej przelecielismy w dwa dni asfaltem 1000 km przez pustynie na poludnie Omanu. Strasznie nudna jazda, nic dookola, tylko co jakis czas blakajace sie wielblady. Teraz jestesmy na poludniu w Salalah.

Dzis mielismy ciekawy poczatek dnia. Spalismy pod namiotem na calkowitym oddludziu…

…i centralnie ze 100 metrow nad nami przelecialy dwa wojskowe odrzutowce… chwila bezdechu i mysl o tym ze jestesmy przeciez na Bliskim Wschodzie i jutro wjezdzamy do strasznego Jemenu…

Cena paliwa jest smiesznie tania (podobnie jak w emiratach) = US$0.35 za litr

3 Responses
  1. Dana :

    Date: November 10, 2008 @ 13:16

    Przefajne opisy,fotki,tylko te odrzutowce to niepotrzebne,uwazajcie na siebie i powodzonka w dalszym pokonywaniu drogi ,pozdrawiamy

  2. sylwo chicago :

    Date: November 17, 2008 @ 5:29

    to zdjecie z wielbladem w Toyocie jest boskie :)))

    w stanach ceny paliwa spadly o polowe w porownaniu z lipcem 08 gdy bylo 4.60$ za galon. teraz jest 2.60$ a na zadupiu to i za 2$ zalejesz

  3. sylwo chicago :

    Date: November 17, 2008 @ 5:30

    no i generalnie zima idzie trza jakas deske se kupic (to aluzja do Izy na piasku hahaha)

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.