Jestesmy w Chinach!!!
September 20, 2008 1:13 pm 10. Kyrgyzstan, 13. ChinaZ Osh odbijamy z glownej drogi (Pamir highway) w prawo w kierunku Kyzyl-Kyya. W planie jest przejazd szutrowa droga przez przelecz Tengizbay (3511 m npm) w kierunku Daroot Korgon. O tej drodze nie wiemy nic, poza tym ze na mapie istnieje jako “other road” (droga gorszej jakosci). A tez nie chcemy po raz drugi jechac ta sama kiepska droga w kierunku Sary Tash.
Przy pierwszym wojskowym poscie okazuje sie ze potrzebne jest pozwolenie na wjazd, ktore trzeba nabyc w miescinie oddalonej ze 100 kilosow od postu. Wiadome jest jak to wszystko dziala w tych krajach… probujemy wrecz wymusic na wojskowym aby wzial kase za permity i juz tu Nas nigdy nie zobaczy
Wojskowy jest bardzo uparty twierdzac ze tak nie mozna oraz ze naczelnik sie o tym dowie i bedzie mial problemy itp. Robi sie dosyc pozno, wiec rozbijamy namiot zaraz przy poscie. Nastepnego dnia wojskowy sie rozmysla i za fajki plus 3 usd znajdujemy sie juz za postem

Waska droga wiodla dolina rzeki. Poczatkowo szutr jest naprawde dobrej jakosci. Na drodze spotykamy tubyla na osiolku, ktory mowi ze do Daroot Korgon to tylko na pieszko mozna, ze tam droga niet :(. Kolejny tubylec na drodze mowi to samo, w sumie to wszyscy w miescie tez mowili ze droga jest plocha. Jedziemy jednak dalej, szutr stopniowo sie pogarsza i pokazuja sie coraz wieksze przeszkody. Droga co jakis czas jest zablokowana przez osuwiska kamienne, a po prawej stronie jest niewielka przepasc. Nastepnego dnia rano mamy sie wstawic na granicy Irkeshtam i wjechac do Chin. Z braku czasu (i tez nie do konca jestesmy pewni czy ta droga jest przejezdna) decydujemy sie zawrocic w kierunku Osh


Do Sary Tash dojezdzamy poznym wieczorem. Pijemy czaj i rozbijamy namiot w ogrodzie przy kafejce. O tej porze roku w gorach jest juz dosyc zimno, rano na namiocie i moto jest spora ilosc szronu. Baze piku Lenina niestety zostawiamy na nastepny raz (na pewno tu jeszcze wrocimy) i lecimy w kierunku granicy z Chinami.
Droga do Irkeshtam jest tragicznie wyboista, dziury, dziury i jeszcze raz dziury, kamienie… Widoki sa zajebiste, po prawej stronie mamy osniezone szczyty Pamirow.


Po pierwszym kirgijskim poscie zaczyna sie juz dobry asfalt. Nastepny kirgijski post to wbicie pieczatek do paszportow, a pozniej juz zostaje tylko kilka kilosow do pierwszego postu chinskiego i znak welcome to china ![]()
Na pierwszym chinskim poscie pogranicznicy kontroluja wszystkie bagaze, pytaja czy mamy mapy i ksiazki, z ogromnym zaciekawieniemm przegladaja Motovoyagera
Kontrola jest jednak bardzo powierzchowna. Jedziemy dalej do glownego checkpointu. Tam spotykamy sie z naszym agentem Taherem (z Newland International Travel).
Zagraniczne pojazdy nie maja prawa wjazdu do Chin. Aby legalnie wjechac do Chin nalezy przez posrednika w Chinach zorganizowac chinskie blachy, chinskie prawo jazdy i inne potrzebne pozwwolenia na wjazd. I tak jezdzenie po Chinach wymaga ciaglego chinskiego eskortowania.
Przez sierpniowe zamieszki w Kaszgarze Kitajcy zamkneli tymczasowo granice i zaprzestali wydawac papierow na wjazd w tym roku. Kombinujemy jak sie przedostac i jedyna opcja przejazdu przez granice jest wlozenie moto na ciezarowe i tranzyt do Pakistanu. Kontaktujemy sie z chinskim agentem i okazuje sie ze jest to realne, a nawet 10 km po przejsciu granicznym mozemy sami jechac na moto
Odprawa celna i paszportowa na glownym checkpoincie przeszla bardzo lekko. Wszytko bylo zorganizowane, nawet do tego stopnia ze pogranicznik wypisuje nam karty wjazdowe.
Po odprawie paszportowej, Kamil przejezdza motorem na strone chinska. Agent idzie sie ‘pozegnac’ z pogranicznikami (tzn wreczyc drobne gotowkowe prezenty). W ustaleniach jest teraz wrzucic moto na ciezarowe, jednak agent mowi ze mamy jechac! Wydaje sie to byc zbyt latwe i nierealne, ale ruszamy pieknym asfaltem w kierunku Kaszgaru. Hurra jestesmy w chinach

Po drodze mijamy kolejne posty i wsjo jest ok. Bez agenta i eskortu nie do konca legalny przejazd na singapurskich blachach w Chinach bylby niemozliwy.
W chinskiej prowincji Xinjiang motory nie moga tankowac bezposrednio z dystrybutorow. Najpierw z dystryutora wlewa sie benzyne do tzw. “czajnika”, a pozniej tankuje sie do baku.

Jutro atakujemy gorska autostrade KARAKORAM (Karakoram Highway) w kierunku granicy z Pakistanem. Laczy Kaszgar z pakistanskim Islamabad - lacznie 1200 km, w tym 1000 km przez gory Pamir & Karakoram. Przejscie graniczne znajduje sie na przeleczy Khunjerab (4730m npm).
Ola :
Date: September 23, 2008 @ 14:49
JesteÅ›cie Wielcy! NaprawdÄ™ szacun z powodu udanej akcji wjazdu do Chin:-) Uważajcie na siebie w Pakistanie, bo tam teraz tak sobie… Pozdro i trzymam kciuki
Ola z forum AT
Dana :
Date: September 23, 2008 @ 23:26
napisałam meila,pozdrawiamy
Luca :
Date: September 24, 2008 @ 14:16
Witajcie szczęściarze !
Tylko pozazdrościć wyprawy.
Powodzenia na dalszym etapie spełniania marzń.
Ja tu siedze w ciepełku, za oknem deszcz ale dusza jest gdzieś z wami.
Pozdrowionka
Luca
Mateusz :
Date: September 25, 2008 @ 11:15
Heyyy
Gratualuje dopiecia swego!!! Wiedzialem ze tak bedzie. Juz sie nie moge doczekac zdjecia K2 z oddali
no i wogole fotek..
Ja jutro Uzbekistan atakuje - 10 day break!
3mta sie
Darek z endurostany :
Date: September 25, 2008 @ 14:30
Super, że się wkońcu udało. Trochę się tam pomieszało w tym roku.
Czekamy na fotki.
Pozdrawiam.
oli :
Date: September 26, 2008 @ 13:01
tylko pozazdroscic!foty z pakistanu bede jeszcze lepsze napewno i trzymajcie sie z dala od duzych miast!pozdrawiamy (ps.gami jutro grendfajnul jest…)
goh mia chun :
Date: September 26, 2008 @ 21:16
Great place! if u are going to islamabad, please stay at my friends home. Umer Abbasi. +92 3465062796, +923215010430. we stay there for weeks and really nice people! or u prefer village place to stay, near murree, where we stay there for weeks to get my bike done due to the battary problem… let me know. if u need a bike workshop at rawapindi, let me know. by the way, how much did u pay for the agent to get into china?
Staszek :
Date: September 28, 2008 @ 11:11
Gratuluje!!!
Jak to zrobiliscie? Planuje podroz i jesli da sie wjechac do Chin to super. Opiszcie jak tego dokonaliscie.
Pozdrawiam
Staszek